Czasem warto patrzeć w drugą stronę...
Siadam do komputera trochę zestresowana, znów po długiej przerwie. Z jednej strony nie mam ochoty pisać, bo kto to będzie czytał, a z drugiej niesamowicie pragnę dać upust swoim przemyśleniom. Dużo się dzieje w mojej głowie. Taki już ten świat jest, że dostarcza nam dużo bodźców. Ten wpis akurat powstał podczas obrabiania zdjęć ze Szkocji. Pokażę wam kilka ujęć i coś o nich opowiem. Zapraszam.
Ja, jak to ja, zawsze gdy jestem w grupie na wyjeździe, lubię chodzić swoimi ścieżkami, także tymi fotograficznymi. Zaczynając od tego, że jako jedyna miałam stałkę (35 mm) zamiast zooma (o czym następnym razem), kończąc na tym, że robiłam zdjęcia w zupełnie inny sposób niż inni. I powiem wam, że warto mieć nietypowe pomysły, patrzeć trochę inaczej, czasem w drugą stronę, bo można dostrzec coś wyjątkowego.
90% osób narzeka zwykle na ludzi w kadrze, kiedy próbują coś sfotografować. Ja nauczyłam się, że jak czegoś nie da się usunąć to trzeba to wykorzystać. I dlatego w centrum kadru jest długowłosa dziewczyna, której nawet nie znam, a na drugim planie ktoś robi sobie selfie. Rolę tła pełni wewnętrzna brama zamku w Stirling, a urozmaicenia dodaje piękna latarnia.
Historia za tym zdjęciem jest prosta - wystarczyło się rozglądać zamiast patrzeć w telefon. Trzeba też trochę znać język żeby dostrzec ironię - zakaz rowerów pod którym stoi rower... To zdjęcie mówi doskonale, jacy jesteśmy.
I znowu ci okropni ludzie w kadrze! No idźcie sobie, a kysz! A no nie. W końcu to jest lokal z jedzeniem - mamy jedzących ludzi i turystów, bo to turystyczne miejsce... Dodam że kolorystycznie fajnie się wpasowali.
Widać, że lubię mieć ludzi na zdjęciach ;) Para z przodu dodaje świetnej głębi temu zdjęciu, którego głównym tematem jest kawiarnia i starsza para w witrynie. Akurat się tak złożyło, że mamy tu aż 3 starsze pary... To się nazywa mieć farta!
To wejście można by łatwo przeoczyć idąc główną ulicą. Jednak światełka przyciągnęły moją uwagę, dostrzegłam świetne linie prowadzące do tych pań przy stoliku. Ciemny korytarz ze światłem na końcu... Pani o jasnych włosach dostrzegła nas i potem zaczęła machać ;)
Warto szukać ciekawych kątów, głębi ostrości. Warto też ruszyć głową, żeby stworzyć ciekawe zdjęcie. Co się kojarzy z kościołem? Modlitwa. Mamy więc główny ołtarz i modlących się ludzi. Ławki tworzą linie wiodące do ołtarza, witraże kontrastują kolorami z resztą wnętrza. I musicie przyznać, że ten filar po prawej sprawia wrażenie, jakbyśmy zerkali na to wszystko z ukrycia.
Uwielbiam naturalne ramki i winiety na zdjęciach. Tu dostrzegłam potencjał w tych liściach ;)
Głównym bohaterem tego zdjęcia jest mój kolega, który nawet nie był tego świadom. Moim zdaniem jest to świetne zdjęcie pokazujące po prostu ludzi, tłumy w Glasgow, które przecież jest największym miastem Szkocji.
To zdjęcie pokazuje, że czasem warto zrobić drugie ujęcie. 30 sekund po pierwszym w kadrze pojawiła się fioletowa taksówka. Możecie też zauważyć, że w witrynie sklepu dwukrotnie odbija się ten sam mężczyzna.
To zdjęcie bardzo mi przypomina inne, zrobione w Londynie na Piccadilly Circus. Różnią się miejscem, kolorami, kadrem... A jednak wywołują podobne emocje. Kto normalny robiłby zdjęcie po prostu na ulicy? Wiecie, czasem fotografia podróżnicza to nie zrobienie zdjęć największych atrakcji, ale oddanie atmosfery miejsca, pokazanie jego ludzi, ukazanie go od najprostszej, codziennej strony.
I znów zdjęcie z serii "zrobię jeszcze jedno na wszelki wypadek". Na poprzednim nie było widać tego chłopaka ani pana w kapeluszu. A zauważcie, że pasuje do sytuacji i ma torbę w brytyjską flagę!
Hertford Bridge w Oxfordzie, nazywany Mostem Westchnień (nie jest do niego podobny). Gdybym pojawiła się tam o innej porze dnia, gdyby nie było tylu ludzi, słońce byłoby za mostem to mogłabym mieć zdjęcie jak z pocztówki. A tymczasem udało mi się na tym zdjęciu zawrzeć ducha Oxfordu - studentów w czasie sesji egzaminacyjnej. To ta czwórka po lewej stronie. Noszą tradycyjne stroje, które po zakończeniu egzaminów zostaną nieco zniszczone w wyniku euforii zdanej sesji...
Dziwne kąty? Patrzenie szkieletom przez tyłek? To cała ja. Ale patrzcie jakie ciekawe zdjęcie! Nie jakiś tam dinosaur. Jego wnętrze :D
Zaczarowany ogród w Yorku? Dlaczego nie? Wystarczyło zrobić parę kroków, trochę się schylić i proszę.
Fotka z tegoż zaczarowanego ogrodu. Podczas gdy inni uczestnicy wyjazdu siedzieli na tyłkach i odpoczywali, my przeszliśmy się po parku i znaleźliśmy kilka świetnych kadrów. M.in. tę właśnie bramę do Tajemniczego Ogrodu ;)
Z tym zdjęciem też wiąże się ciekawa historyjka. Było to na zamku w Edynburgu. Chwila przerwy na pogaduchy przewodnika. Wtedy zauważyłam okienko i armatę wycelowaną w centrum miasta. Wystarczyło pomęczyć trochę ostrość i niebanalna panorama miasta gotowa. Przyciągnęłam też uwagę innych wycieczkowiczów, którzy zabrali się do robienia podobnych fotek... Byłam pierwsza, a oni ukradli mój pomysł!
Naprawdę warto puścić wodze fantazji podczas robienia zdjęć na wakacjach... Jeśli zaś chodzi o edycję - mnie bardzo zależało na oddaniu klimatu tych wszystkich miejsc. Dlatego zdjęcia są trochę ciemne, kontrastowe, ale ciepłe, bo w końcu Szkocja to nie taki oziębły kraj!
Dajcie znać jeśli chcielibyście zobaczyć więcej kadrów i usłyszeć więcej historii z tej podróży!

















Komentarze
Prześlij komentarz